you-da-one

Login:
Hasło:
Zarejestruj się!
Rozdział XV


Obudziłam się dosyć wcześnie. Z jednej strony wszystko szło ku dobrej drodze, ale z drugiej strony martwiłam się o przyjaciółkę. Odwróciłam się w stronę śpiącego chłopaka i uśmiechnęłam się bezwarunkowo. Dawał mi tyle szczęścia, kochałam go całym sercem i miałam nadzieję, że nasze uczucie nigdy nie zblednie.
Po długim patrzeniu się na Justina, zwlokłam się z łóżka, wybrałam świeży zestaw ubrań i skierowałam się do łazienki.
Weszłam ostrożnie do kabiny i odkręciłam ciepłą wodę, która od razu oblała całe moje ciało. Ciepła woda pieściła każdy zakamarek mojego ciała lekkim strumieniem wody. Po chwili sięgnęłam po żel i zaczęłam go dokładnie wcierać w każdą partię mojego ciała. Potem sięgnęłam po szampon i nalałam go trochę na rękę a potem naniosłam go na włosy, i dokładnie je umyłam. Potem spłukałam całą pianę z siebie i wyszłam z kabiny sięgając po biały ręcznik z logo hotelu i wytarłam się nim, po czym wysuszyłam włosy, ubrałam się i wykonałam lekki makijaż. Kiedy uznałam, że wyglądam w miarę dobrze, wyszłam z łazienki.
-Już nie śpisz? - Popatrzyłam na Justina, który siedział w drugim pokoju oglądając telewizję.
-Cześć kochanie. - Odpowiedział ziewając.
-Chyba nie za dobrze się wyspałeś, co? - Zaśmiałam się, powoli zbliżając się do niego.
-Nie no coś ty. - Zaprotestował. - Bardzo dobrze spałem.
Uśmiechnęłam się szeroko a on pociągnął mnie za rękę tak abym usiadła mu na kolanach.
-A ty dobrze spałaś? - Zapytał głaszcząc delikatnie mój bok.
-Nawet bardzo. - Wyszczerzyłam zęby.
Po moich słowach chłopak był już przyssany do moich ust, całując mnie namiętnie, i coraz bardziej odważnie. Jego jedna ręka powędrowała pod moją bluzkę, a druga przyciskała moje ciało do jego tak, abym nie mogła się uwolnić.
-Justin! Próba za godzinę. Na dole widzę cię za trzydzieści minut. - Odezwał się Scoot stojąc nad nami.
Od razu oderwałam się od Justina i wyjęłam jego rękę spod mojej bluzki i speszona spojrzałam w brązowy puchaty dywan.
-Jasne. - Odpowiedział grzecznie chłopak.
Kiedy Scooter wyszedł z pokoju, wstałam z kolan Justina i sięgnęłam po laptopa, który był na stoliku.
W pierwszej kolejności weszłam na Facebook'a. Odpowiedziałam na zaczepki i wstawiłam wpis "Już niedługo koncert! Trzymajcie za mnie kciuki :)"
Już po chwili znajdowało się tam kilka 'lubię to' oraz wiele komentarzy z gratulacjami i powodzeniami.
Uśmiechnęłam się sama do siebie i popatrzyłam w ekran kto jest Online. Ku mojemu zdziwieniu była Wika i Hubert. ściągnęłam brwi i napisałam do przyjaciółki.
"Cześć, już się dobrze czujesz?"
Kiedy wcisnęłam Enter wiadomość od razu się wysłała. Czekałam dziesięć minut aż ona odpisze. Po długim oczekiwaniu na dole pojawił się mały długopis czy tam ołówek (jak kto woli) i pojawiła się wiadomość.
"Bardzo dobrze, chociaż mogłoby być lepiej"
Jakoś trudno mi było w to uwierzyć, że ona jest w szpitalu. Moje nerwy były coraz bardziej napięte, a ja dalej nie wiedziałam o co chodzi. Postanowiłam zadzwonić do Magdy. Wybrałam jej numer i po dwóch sygnałach usłyszałam delikatny głos czarnowłosej dziewczyny.
-Halo?
-Cześć. - Odezwałam się nerwowo.
-Van... Jak miło cię słyszeć. - Odpowiedziała entuzjastycznie.
-Ciebie też fajnie słyszeć. - Odparłam i zaczęłam przechodzić do konkretów. Wiedziałam, że Magda nie umie kłamać, to po pierwsze. A po drugie, nie zawsze wie co się dzieje, także przy niej powinno wszystko się wyjaśnić. - Słuchaj... - Zaczęłam. - Czy Wiktoria jest z Hubertem w szpitalu?
Przez chwilę słyszałam tylko ciszę, co mnie zaczęło denerwować.
-Magda?
-O jakim szpitalu mówisz. - Zapytała, próbując kłamać.
Od razy wyczułam fałsz w jej głosie, a zdenerwowanie powoli sięgnęło zenitu.
-Proszę cię. Chociaż ty mnie nie oszukuj. - Rzuciłam. - Jeśli coś wiesz to proszę, powiedz mi. - Odparłam próbując zmienić mój ton.
-No dobra! - Wypuściła głośno powietrze. - Nic nikomu się nie stało. Wszyscy są zdrowi.
Oparłam się całym ciężarem ciała na oparciu fotela i przyłożyłam sobie rękę do czoła.
-Czemu mi to zrobili? - Zapytałam czując jak do oczu próbują mi napłynąć łzy, ale ja im nie pozwalałam wypłynąć. Chciałam być w tej sytuacji twarda.
-Chcieliśmy wszyscy żebyś wróciła. Ale masz chłopaka, i właśnie spełniasz swoje marzenia, także raczej byś do nas szybko nie wróciła. - Szepnęła załamującym się głosem.
-Magda... - Odparłam w miarę spokojnie. - Teraz już na pewno nie wrócę do Polski, po tym co mi zrobiliście. - Zacisnęłam mocno zęby i wcisnęłam czerwony guzik po czym spojrzałam na Justina, który stał nade mną i patrzył na mnie pytającym wzrokiem.
-Co się dzieje? Coś się stało w Polsce? - Zapytał coraz bardziej się martwiąc.
-Kochanie, wszystko jest w jak najlepszym porządku. - Pogłaskałam go po policzku.
-Co z twoimi przyjaciółmi?
-Nie mam już przyjaciół. - Odparłam i poszłam do drugiego pokoju pakując swoje ubrania na trening.
Wyszłam razem z Justinem, wsiedliśmy do limuzyny i odjechaliśmy.
-Na razie. - Musnęłam delikatnie usta chłopaka i wyszłam z auta biegnąc w stronę fitness clubu gdzie odbywają się wszystkie treningi.

* ___________________________ *


Taki dupny trochę. Przepraszam, że zostawiłam tego bloga. Ale widziałam, że jakoś nie najlepiej mi idzie. Teraz już wzięłam się w garść i postanowiłam go dalej prowadzić w\bez względu na wszystko. :)
Jak na razie prowadzenie dwóch blogów zabiera mi strasznie dużo czasu, także nie wiem po co zakładałam drugi, ale jeśli chcecie możecie również na niego zajrzeć justloveme.

I ŻYCZĘ WESOŁYCH ŚWIĄT WIELKANOCY, MOKREGO DYNGUSA, SMACZNEGO JAJKA I WSZYSTKIEGO CZEGO SOBIE ZAŻYCZYCIE :*

pozdrawiam : youdaone <33333333
06.04.2012 o godz. 19:47

Rozdział XIV " Obudził się "

Wbiegłam z płaczem do pokoju od razu sięgając po walizki, które były jeszcze nie spakowane. Co było mi na rękę.
Kiedy już miałam wychodzić z pokoju, Justin właśnie wyszedł z łazienki wycierając głowę ręcznikiem. Kiedy spojrzał na mnie z walizkami w rękach i łzami spływającymi po policzkach od razu do mnie podbiegł, zabrał mi bagaż i ujął moją twarz w dłonie.
-Co się stało? - Zapytał przestraszony.
-Nic. - Otarłam szybkim ruchem łzy z policzków.
-Wracasz do ciotki? - Spojrzał mi w oczy.
-Nie. Jadę do Polski. - Zacisnęłam zęby.
Justin opuścił ręce i spojrzał na podłogę.
-Czemu? - Wyjąkał smutnym głosem.
-Wszystko zaczęło się walić. Jak chociaż połowa wróci do normy, w tedy ja również wrócę. - Kiwnęłam głową.
-Nie możesz. - Nakazał.
-Muszę. - Szepnęłam drżącym głosem czując jak kolejna fala łez zalewa moje policzki. - Będę tęsknić. - Uśmiechnęłam się mimo woli. - Na pewno wszystko szybko wróci do normy. - Zapewniłam go.
-Trzeba będzie teraz wszystko zmieniać. Fani chcą cię zobaczyć. Nie możesz ich zawieść. - Spojrzał mi w oczy.
Zacisnęłam usta przypominając sobie pierwszy koncert i pierwszych fanów. Ich oczy pełne podekscytowania, ta radość z samego widzenia mnie na żywo. Nie chciałam ich zostawiać, ale moje przyjaciółki też mnie potrzebują.
-Justin. - Zaczęłam. - Ja mam przyjaciół. Nie mogę ich zawieść. - Kiwnęłam głową. - Będę się z tobą kontaktować jak najczęściej, obiecuję. - Musnęłam wolno jego usta zapamiętując ich smak i aksamit ich dotyku.
Nagle poczułam wibracje w telefonie. Na wyświetlaczu napisane " Sebastian "
-Cześć Sebek. - Przywitałam się niechętnie.
-Cześć. Mam dla ciebie dobrą wiadomość. - Powiedział podekscytowany.
Nie odpowiedziałam nasłuchując dalszych słów kolegi.
-Hubert się obudził! - Krzyknął wybuchając radosnym śmiechem.
Uśmiechnęłam się szeroko wypuszczając z ulgą powietrze. Złapałam się za głowę nie wierząc własnym uszom.
-Jesteś tam? - Spytał Sebastian.
-Jestem, jestem. To wspaniale! Dam znać Wice. Do usłyszenia. - Rozłączyłam się szybkim ruchem i zaczęłam wybierać numer do Wiki.
Nie odbierała. Postanowiłam sie nagrać na sekretarkę.
-Wika! Hubert się obudził. - Oświadczyłam z podnieceniem w głosie. - Jest już wszystko dobrze. Mam nadzieję, że u ciebie też teraz będzie lepiej. - Dodałam i powoli rozłączyłam się.
-Jednak nie wyjeżdżam! - Krzyknęłam radośnie rzucając się Justinowi na szyję.
___________________
THE END.
Krótko i szybko. A to dlatemu, że wszystko zaczęło mi się walić. Czemu? Odpowiedź znajdziecie w nast. rozdziale. Chcę dodać trochę mojego rzeczywistego życia do opowieści. Już nawet nie umiem normalnie składać zdań. Jestem zdenerwowana, zraniona i w ogóle wszystko co najgorsze. -.-

pozdrawiam : youdaone.
07.03.2012 o godz. 23:26

INFORMACJA : )

chciałam Was poinformować, że założyłam drugiego bloga z opowiadaniem http://justloveme.bloblo.pl/ ^ ___ ^
mam nadzieję, że przeczytacie chociaż kawałek. ♥

pozdrawiam : **
Tagi: INF.
05.03.2012 o godz. 17:08

Rozdział XIII " Za co? "

Przez resztę drogi każdy był inny niż zwykle. Cała atmosfera była sztywna i spięta. Justin co wieczór przychodził do mnie na... całowanie przeważnie. Cieszyłam się, że mogłam z nim spędzić tyle cudownego czasu, chociaż wiedziałam, że coś tutaj nie gra.

Gdy już przyjechaliśmy na miejsce, pierwsi wysiedliśmy my ( czyli wszyscy tancerze ) potem Justin i na końcu Scooter. Nie było już po co ukrywać naszego związku. Każdy już o tym wiedział, każdy o tym pisał. W internecie pojawiły się tysiące zdjęć. Na YT filmik miał miliony odsłon. Wszystko zmieniło się w jeden poranek.
Przed wejściem do hotelu fotoreporterzy stali na baczności trzymając aparaty przy oku i czekając na jakikolwiek ruch ze strony Justina. Kiedy znalazłam się przed wejściem do wielkiego budynku stanęłam czekając na chłopaka. Gdy już znalazł się przy mnie, objął mnie ramieniem i pocałował czule w czoło.
-Kocham cię. - Szepnął mi do ucha.
-Ja też cię kocham. - Uśmiechnęłam się szeroko obejmując go w pasie.
Justin zamówił dla nas obojga jeden pokój. Widać, że Scooter nie był zadowolony z tego pomysłu, ale nie chciał mu się sprzeciwiać. Nawet nie wiedziałam skąd w nim ta nagła zmiana.
Kiedy weszliśmy do pomieszczenia, rzuciłam się zmęczona na łóżko.
-No to teraz mamy czas dla siebie. - Zamruczał przybliżając się do mnie.
-Yhym. - Zagryzłam dolną wargę i złapałam go za bluzkę przyciągając do siebie.
-Vanielle! Nie zapominaj, że mamy teraz trening. - Powiedział Frank wparowując do pokoju.
-Jezu! - Wzięłam głęboki wdech przekręcając oczami i podeszłam do walizki wyciągając dresy i luźniejszą bluzkę.
-Po pierwsze. - Zaczął Justin. - Drzwi są od tego, żeby w nie pukać. A po drugie, gratuluję talentu wchodzenia w nieodpowiednich momentach. - Uśmiechnął się i zamknął mu drzwi przed nosem.
-Dzięki! - Usłyszałam Frank'a zza drzwi.
Roześmiałam się cicho pod nosem i założyłam szarą torbę na ramię.
-Kochanie nie bądź taki wredny. - Pstryknęłam go w nos i musnęłam szybko jego usta. - Pa! - Krzyknęłam wybiegając z pokoju.

-Ty staniesz tutaj. - Powiedział Luis ( choreograf )- będziesz obok Justina.
Posłusznie stanęłam na wyznaczonym przez niego miejscu i rozluźniłam wszystkie mięśnie.
-Dobra dzieciaki! - Zaklaskał Luis. - Jedziemy! - Nacisnął guzik na radiu i muzyka wypełniła salę.
Tańczyliśmy żywiołowo dając z siebie wszystko. Całe ułożenie połowy układu zajęło nam około trzech godzin, byłam wykończona, a w dodatku dołożyli mi jeszcze siłownię.
Kiedy już trening się skończył skierowałam się do siłowni i powolnym krokiem i weszłam do wielkiego pomieszczenia.
-Vanielle, tak? - Podszedł do mnie wysoki mężczyzna wyszczerzając zęby.
-Tak to ja. - Uśmiechnęłam się niepewnie przerażona wszystkimi mięśniakami za nim.
-Jestem Peter. - Wyciągnął ku mnie rękę. - Od dzisiaj będę cię trenował.
-Miło mi cię poznać, Peter. - Uścisnęłam mu delikatnie dłoń i poszłam do szatni. W szafce zostawiłam moją torbę i bluzę, a dresy zmieniłam na krótkie spodenki. Przeglądając się w lustrze zrobiłam szybko koka i wyszłam powoli z damskiej szatni wsuwając wsuwki które miały utrzymać moją grzywkę.

-No to teraz trochę szybciej. - Uśmiechnął się Peter włączając szybsze poruszanie się taśmy na bieżni.
Biegłam równo oddychając, aby nie stracić tempa i za szybko się nie zmęczyć.
-Dobra! Koniec. - Zakomenderował i wcisnął guzik który zamiast powoli zwalniać zatrzymał się momentalnie.
Na chwilę straciłam równowagę i upadłam na bieżnię głośno dysząc.
-Nigdy tego nie rób. - Zaśmiałam się i rzuciłam w niego białym ręcznikiem.
Resztę pracy spędziliśmy na wygłupianiu się. Śmialiśmy się jak małe dzieci. Przyszła pora nawet na zwierzenia. Dowiedziałam się jaką to on miał dziewczynę. Miała na imię Clara. Mówił, że była cudowna... do czasu. Kiedy wrócił z pracy do domu zobaczył jak ona kochała się z innym mężczyzną. Do dzisiaj nie utrzymują ze sobą kontaktu, chce o niej zapomnieć, ale to jest bardzo trudne.
-Życzę ci, żeby tobie się to nie przytrafiło. - Szepnął.
-Dziękuję. - Niepewnie przytuliłam go klepiąc przyjaźnie po plecach.
-No dobra. To na dzisiaj koniec. - Oderwał się ode mnie. - Na prawdę miło mi było cię poznać. - Uśmiechnął się szeroko, ale w jego oczach widziałam ten ból. Ten ból, kiedy patrzył jak inny facet pieprzył jej ukochaną. Wspomnienia, które sobie przypomniał na prawdę musiały go mocno boleć.
-Nie przejmuj się Clarą. - Dodałam. - Znajdziesz o wiele lepszą, obiecuję ci to. - Uśmiechnęłam się i pobiegłam w stronę szatni.
Wzięłam ręcznik z torby i weszłam pod prysznic myjąc dokładnie każdy skrawek mojego ciała. Potem szybkim ruchem wytarłam się dokładnie i założyłam świeże ubrania. Prysnęłam się jeszcze trzykrotnie perfumami i byłam gotowa do wyjścia.
Wychodząc z wielkiego budynku spojrzałam na ekran telefonu i się przeraziłam. 21 połączeń nieodebranych, spojrzałam dalej patrząc kto do mnie tyle razy dzwonił.
" 2 połączenia nieodebrane - Justin.
10 połączeń nieodebranych - Wiktoria
6 połączeń nieodebranych - Ola
1 połączenie nieodebrane - Tata
2 połączenia nieodebrane - ciocia "
Na początku wybrałam numer do Wiktorii, ponieważ najwięcej do mnie dzwoniła, pewnie się martwi.
-Halo? - Usłyszałam zachrypnięty i osłabiony głos przyjaciółki.
-Wika? Co się stało? - Krzyknęłam przerażona wsłuchując się w głuchą ciszę w słuchawce.
-Olka ci wytłumaczy. - Powiedziała ostatkiem sił i oddała telefon Oli.
-Olka, co się dzieje?! - Złapałam się za głowę i usiadłam na schodku.
-Wika miała wypadek, razem z Hubertem. - Powiedziała smutnym głosem.
Po moim policzku spłynęła w tedy gorzka łza. Nie chciałam słuchać szczegółów, ale nie mogłam wydusić z siebie słowa. Gula w gardle robiła mi się coraz większa.
-Hubert jest w śpiączce. - Kontynuowała. - Nie wiadomo czy się obudzi. Ale lekarze cały czas przy nim czuwają. - Pociągnęła nosem co wskazywało na to, że płakała.
-Boże. - Szepnęłam cichutko.
-Wiem, to straszne. Szkoda, że nie ma cię u nas. Ale wiemy, że masz chłopaka, i trasa też jest ważna. Nie przejmuj się nami. Poradzimy sobie. - Poczułam, że przyjaciółka uśmiechnęła się blado do mnie.
Znałam ją za dobrze. Przez telefon wiedziałam jaki ma wyraz twarzy. We trzy tak dobrze się rozumiałyśmy, byłyśmy ze sobą wszędzie. Na dobre i złe, w chorobie i w zdrowiu. Tylko, że ja zamiast być teraz przy Wiktorii jeżdżę po tym świecie.
-Powiedz jej, że ją kocham. - Szepnęła wykończona Wika.
-Nie musisz mówić. Słyszałam. - Powiedziałam.
-Kochana muszę kończyć, obchód. - Powiedziała wypuszczając głośno powietrze. - Potem zadzwoń, dobrze?
-Oczywiście, że zadzwonię.
-Kochamy cię. - Powiedziała smutnym tonem i rozłączyła się.
W słuchawce pozostały tylko trzy głuche sygnały i nagle nastała cisza.
Po moich policzkach co chwila spływała łza po łzie. Wszystko nagle się zawaliło. Nie rozumiałam czemu to właśnie byłam ja. Czemu mnie się to przytrafiło, przecież nic złego nie zrobiłam.
Powolnym, obojętnym i powolnym ruchem wstałam zapłakana ze schodka i poszłam w stronę hotelu. Chciałam jak najszybciej znaleźć się przy Justinie i powiedzieć mu, że chcę jak najszybciej wyjechać do Polski.
_________________________________
no to ten. . rozdział w połowie jest prawdziwy. moje dwie przyjaciółki mają na imię Wika i Ola. były chłopak Wiktorii czyli Hubert (w opowiadaniu aktualny chłopak) miał na prawdę wypadek samochodowy i jest w śpiączce no i na serio często mam tak dużo nieodebranych połączeń. . .

NO A WIĘC : CZYTASZ - KOMENTUJ < 333333333

pozdrawiam : youdaone ; **
Tagi: " Za co? "
02.03.2012 o godz. 23:17

Rozdział XII " Nowa dziewczyna? "

Po długim relaksującym prysznicu, ubrałam piżamę, położyłam się na łóżku i wyciągnęłam się uśmiechając sama do siebie. Zegarek wskazywał 00:25, także była pora aby położyć się spać. Kiedy odkręciłam się na drugi bok usłyszałam pukanie do drzwi.
-Dobry wieczór. - Zaśmiał się Justin. - Śpisz?
-No właśnie się położyłam. - Uśmiechnęłam się szeroko.
Chłopak powoli zbliżył się do mnie i musnął subtelnie moje usta.
Uśmiechnęłam się szeroko oblizując wargi.
-Miałem ci powiedzieć o co chodziło z tym przerwaniem pocałunku.
-Ale ja wszystko rozumiem. - Szepnęłam.
Spojrzał na mnie wyczekując odpowiedzi.
-Wiem, że mamy udawać teraz zwykłych przyjaciół. Dostosuję się do tego. - Uśmiechnęłam się szeroko patrząc mu w oczy.
-Dziękuję. - Chłopak zbliżył do mnie swoje wargi i zaczął mnie namiętnie całować.
-Musimy się na jutro wyspać. - Oderwałam się niechętnie uśmiechając się szeroko.
-Jeszcze chwilka. - Zaśmiał się zbliżając ponownie do moich ust.
-Justin. - Spojrzałam na niego. - Jutro mamy dużo pracy.
-Przepraszam. - Szepnął cicho.
-Przecież nic się nie stało. Ale lepiej idź się wyspać. Bo musisz jakoś wyglądać przed swoimi fankami. - Przejechałam mu ręką po włosach i cmoknęłam go w nos.
-Ehm. - Westchnął. - To dobranoc w takim razie. -Chłopak nachylił się pocałował mnie w czoło.
-Dobranoc. - Uśmiechnęłam się przymrużając oczy.
Justin wyszedł na palcach z pokoju zamykając lekko drzwi.
Cała w skowronkach szczerzyłam się siebie patrząc w jeden punkt i chcąc nie chcąc zamknęłam oczy i powoli zaczęłam odpływać.

-Vanille! Pobudka! - Krzyknął Scooter wchodząc do mojego pokoju.
-Błagam ciszej. - Szepnął James łapiąc się za głowę.
Zaśmiałam się cicho i powoli wygramoliłam się z łóżka.
-Gdzie jest aspiryna? - Spytał Frank.
-W dupie! - Krzyknął Scoot. - Było wczoraj tyle nie pić.
-Dzień dobry. - Weszłam powolnym krokiem do pomieszczenia witając się z wszystkimi.
-Cześć. - Odezwał się Justin siadając na kanapie.
Poszukując w półkach coś do jedzenia trafiłam na płatki kukurydziane. Nasypałam ich trochę do miski sięgnęłam po mleko i wlałam je do miseczki.
Każdy gapił się w ekran oczekując nowszych wiadomości z kraju i ze świata.
-Czy to nowa dziewczyna Biebsa? - Usłyszałam kobietę w telewizorze.
Spojrzeliśmy po sobie z Justinem i zaczęliśmy zachłannie szukać pilota. Kiedy usłyszeliśmy jak dźwięk powoli się podgłaśnia unieśliśmy głowy i zobaczyliśmy Scoota trzymającego poszukiwany przez nas przedmiot.
Przełknęłam głośno ślinę i zakryłam twarz rękoma przestraszona słuchając wiadomości.
-Wczoraj na balandze w New Jersey. - Kontynuowała kobieta. - Justin Bieber i jego nowa tancerka Vanielle Williams zostali przyłapani na gorącym pocałunku. Dostaliśmy filmik z ich udziałem.
I nagle usłyszałam muzykę, która leciała w tym czasie kiedy ja całowałam Justina. Zamknęłam oczy oczekując na najgorsze.
-Justin. - Powiedział poddenerwowany Scooter.
Widać, że jak na razie chciał zachować spokój.
-Tak? - Odezwał się chłopak.
-Nie uważasz, że powinniśmy porozmawiać?
-Nie. - Odpowiedział sztywno.
-Wolisz tutaj, przy niej?
Nie odpowiedział. Usłyszałam jak powoli wstał z kanapy.
-To idziemy. - Scoot machnął ręką i skierował się w stronę drzwi do swojej kabiny.
-Będzie dobrze. - Bieber szepnął mi do ucha klepiąc delikatnie po ramieniu.
OCZAMI JUSTINA.
Stanąłem przed nim zakładając ręce i okazując obojętność na to co zaraz powie.
-Czy ty jesteś nienormalny!? - Krzyknął.
-Co ja takiego zrobiłem? - Zmarszczyłem brwi rozkładając ręce.
-Najpierw Jasmine, zaraz potem Selena. Też z nią próbowałeś ukryć swój związek. Zaczynasz zmieniać dziewczyny jak rękawiczki. Stracisz wszystkie fanki, twoja reputacja spadnie! - Wykrzyczał.
-Nie pomijajmy, że Jasmine okazała się zwykłą suką. Selenie też nie była gorsza. - Syknąłem.
-Ale wszystkie są wielkimi gwiazdami, prawda? A Vanielle jest tylko twoją tancerką. Z nią niczego nie osiągniesz, ona jest nikim w twoim świecie.
-Uważaj na słowa! - Krzyknąłem. - Kocham Vanielle, i gówno mnie obchodzi kim jest, i będę z nią bez względu na twoje zdanie. Teraz mam wyjebane na to czy stracę całą sławę czy nie. Chcę być tylko z nią i ona się dla mnie liczy. - Krzyknąłem mu w twarz.
-Justin. - Próbował mnie uspokoić. - Traktuję cię jak syna, dlatego chcę dla ciebie jak najlepiej.
-To jak chcesz dla mnie jak najlepiej to daj mi się spotykać z kim chcę. Zresztą nawet nie wiesz ilu już fanów zyskała. Jest popularna, ludzie ją kochają.
-Tylko żeby nie wykorzystała cię tak jak Jasmine. - Spojrzał na mnie.
-Ona taka nie jest. - Odpowiedziałem i wyszedłem z pomieszczenia trzaskając drzwiami.
OCZAMI VANIELLE.
Wiedziałam, że nie za dobrze im poszła ta rozmowa. Bałam się, że przez to mogę go stracić. Kiedy usłyszałam zatrzaskujące się drzwi, drygnęłam bezwarunkowo i spojrzałam w stronę Justina. Widać, że był bardzo zdenerwowany. Nie chciałam mu pogarszać humoru więc się nie odezwałam. Zaraz po nim wyszedł Scoot. Nie był zdenerwowany tak jak on. Jego twarz ukazywała uczucie smutku. Teraz już na prawdę nie wiedziałam o co chodzi. Chłopaki spoglądali to na mnie, to na Justina i na Scooter'a. Nikt do siebie się nie odzywał. Jedynie Justin i ja co chwila spoglądaliśmy na siebie. Chłopak za każdym spojrzeniem przesyłał mi uśmiech co w sumie podnosiło mnie trochę na duchu.
Jack próbując ominąć wszystkie informacje przeskakiwał z kanału na kanał. Nic w tym telewizorze nie było oprócz filmiku który zepsuł całą miłą atmosferę w autokarze.
_______________________________________
ale wieje nudą, nie? -.- pisarka ze mnie jak z koziej dupy trąba. : / osobiście to bym chciała mieć taki talent jak morelove i LoveOneDirection : O ale im nawet do pięt nie dorastam. . .

NO I JEŚLI CZYTASZ TO ZOSTAW KOMENTARZ ^.^

pozdrawiam : youdaone ♥
28.02.2012 o godz. 15:23

Rozdział XI " Najpiękniejszy dzień "

-Nie wiem jak ci to powiedzieć. - Zawahał się.
-Powiedz. - Poprosiłam.
-Boję się twojej reakcji. - Justin spojrzał mi w oczy, a na jego twarzy pojawił się mały grymas.
-Czy to coś złego? - Wzięłam głęboki wdech.
-Dla mnie jest to najpiękniejsze co kiedykolwiek przeżyłem, ale nie wiem czy to dla ciebie będzie dobra wiadomość. - Zaczął błądzić wzrokiem po pomieszczeniu.
-Justin. - Dotknęłam jego policzka. - Mi możesz powiedzieć wszystko. - Uśmiechnęłam się lekko.
Chłopak wziął głęboki wdech, przez chwilę się zawahał, ale zaraz podjął się wyzwania.
-Bo ja... - Zaczął.
-Tak? - Zamrugałam trzykrotnie uśmiechając się.
-Bo ja... - Powtórzył. - Ja cię kocham. - Zamknął oczy czekając na moją reakcję.
Z drugiej strony było mi na rękę, że miał zamknięte oczy, ponieważ nie chciałby widzieć jaką mam teraz minę. Chwilę siedziałam w milczeniu żeby bardziej poddenerwować chłopaka. Kiedy już widziałam, że był na skraju wytrzymałości przybliżyłam się szybko do niego i pocałowałam go czule w usta. Justin drygnął, szczerze mówiąc prawie spadł z kanapy.
OCZAMI JUSTINA:
Pocałowała mnie! Mojej radości teraz nie dało się opisać. Dziewczyna moich marzeń właśnie mnie pocałowała! Wypuściłem z ulgą powietrze przez nos, delektując się jej słodkimi ustami, które z delikatnością pieściły moje wargi. Każda sekunda całowania jej sprawiała, że coraz bardziej ją kochałem. To było coś innego niż to co czułem do Seleny. Van była inna. Śliczna w każdym calu, idealnie zbudowana, widać było, że jej miłość do innych ludzi promienieje. Teraz uświadomiłem sobie, że czuje do mnie to samo. Kiedy znowu oderwała się ode mnie spojrzała mi w oczy i pogłaskała po policzku.
-Też cię kocham. - Szepnęła wtulając się we mnie.
Ten dzień był moim najszczęśliwszym. Mieć taką dziewczynę w objęciach to skarb. Pocałowałem ją czule w czubek głowy i uśmiechnąłem się szeroko.
-Możemy już iść? - Spytała ziewając.
-Oczywiście. - Wstałem powoli obejmując ją w pasie.
Wyszliśmy z klubu. Paparazzi znowu zaczęli nas atakować. Ale teraz mi to nie przeszkadzało, ważne, że miałem ją przy sobie. Chociaż chciałem ją pocałować, wiedziałem że nie mogłem. Scooter by mnie chyba powiesił, moja reputacja by spadła. Najpierw z Seleną a po dwóch dniach jestem z następną.
OCZAMI VANIELLE :
Ten pocałunek. . . Cały czas czułam jego ciepło na moich wargach, słodycz jego ust. Bezwarunkowo co chwila oblizywałam wargi. Każda sekunda bez całowania go to jest straconą.
Kiedy dostaliśmy się do autokaru, w środku jeszcze nikogo nie było. Każdy poszedł albo zwiedzać New Jersey, albo odwiedzić niedalekie kluby.
-Mamy teraz czas dla siebie. - Mruknął Justin.
-Tak. - Szepnęłam zagryzając jego dolną wargę.
Justin zaczął pieścić moje wargi opuszkiem języka doprowadzając mnie w ten sposób do dosłownego odlecenia. Miałam wrażenie, że się unoszę w powietrzu. Sięgając pamięcią nawet nie pamiętałam czy kiedykolwiek się tak czułam. Kiedy usłyszeliśmy otwierające się drzwi, Justin natychmiast się ode mnie oderwał.
-Później wytłumaczę. - Kiwnął głową.
Uśmiechnęłam się blado i spojrzałam na osoby wchodzące do autokaru.
Byli to Frank, James i Jack.
-Si-ema! - James zaśmiał się podchodząc do Justina i przytulając go przyjaźnie. - No i witam naszą cudowną tancerkę! - Krzyknął zbliżając się do mnie.
-Cześć. - Uśmiechnęłam się i odepchnęłam go ręką.
-A co to za piękna pani tutaj stoi? - Spojrzał na lodówkę i dotknął ją ręką. - Mm. . zimne ręce. A zimne ręce to znaczy, że dobra w łóżku. - Uśmiechnął się szeroko całując białą obudowę lodówki.
Justin dotknął mojej ręki i spojrzał na mnie z szerokim uśmiechem.
-Chyba żartujesz! - Zaśmiałam się szturchając go w ramię wyciągając szybko telefon i nagrywając Jamesa całującego się z jego " panią ".
Frank skierował się od razu do pokoju i położył się na łóżku od razu zasypiając. Justin próbował oderwać James'a od jego miłości, ale po krótkim czasie udało mu się i położył go spać, Jack natomiast siedział w łazience i sądząc po odgłosach, wymiotował. Wszystko dzisiaj było piękne. Oprócz odgłosów dochodzących z łazienki. . . Ale już jutro będziemy w Chicago. Muszę być pełna sił, bo czeka mnie wyczerpujący dzień. Zauważając, że nikt nie patrzy szybko musnęłam wargi mojego przystojniaka i poszłam do swojego pokoju rzucając się na łóżko i od razu zasypiając.
__________________________________
ta. w końcu są razem. ale już mam szatańskie plany jak ich związek się rozpadnie. obmyślone jest wszystko co do przecinka. mwahahahaha XD

NO WIĘC : CZYTASZ ZOSTAW KOMENTARZ, PROSZĘĘĘĘ ♥

pozdrawiam : youdaone < 333333333 `.
26.02.2012 o godz. 00:12

Rozdział X " Podróż z niespodzianką "

Spakowałam swoje rzeczy do walizek i powolnym krokiem wyszłam z pokoju hotelowego zamykając drzwi.
-Cześć. - Szepnął chłopak.
-Dzień dobry. - Odpowiedziałam cicho.
-Jak się czujesz? - Spojrzał.
-Nawet dobrze, dziękuję. - Kiwnęłam głową i pociągnęłam swoje walizki do windy.
Gdy już znaleźliśmy się na parterze Scooter właśnie dopijał poranną kawę.
-O! Justin! - Krzyknął odchodząc od stolika. - Wyspałeś się?
-Oczywiście. - Uśmiechnął się szeroko co chwila spoglądając na mnie.
-A ty Vanille? Jesteś wypoczęta? - Spojrzał na mnie Scoot uśmiechając się.
-Jasne. - Pokiwałam głową.
Wsiedliśmy do autobusu ( którym się jeździ w trasy ) i powoli ruszyliśmy.
Odniosłam walizkę do mojego pokoju i skierowałam się do pomieszczenia gdzie wszyscy przesiadywali w ciągu dnia. Wyciągnęłam jogurt z lodówki, oderwałam wieczko i napełniłam łyżeczkę różowym serkiem wkładając ją do buzi.
-Hej! - Krzyknął Frank. - Byłaś wczoraj niesamowita.
-Dziękuję, ty też byłeś nie zły. - Kiwnęłam głową twierdząco uśmiechając się.
-Zauważyliście, że ona jest tutaj jedyną dziewczyną? - Zaśmiał się Max podchodząc do mnie i zagryzając dolną wargę.
Wszyscy w autokarze zaczęli się śmiać, razem ze mną.
-Weź przestań. - Zaśmiałam się wstając i wyrzucając kubeczek do śmietnika.
-Wiem, że na mnie lecisz. - Max zbliżył się do mnie śmiejąc się.
-Nie lecę na ciebie. - Uśmiechnęłam się odpychając go jedną ręką.
-I teraz wszyscy wyczuwamy sarkazm! - Krzyknął rozbawiony James.
-Ogarnijcie się. - Roześmiałam się i usiadłam z powrotem na kanapie.
Wyciągnęłam pilot i skierowałam go w stronę telewizora, który po wciśnięciu czerwonego guzika włączył się. Znudzona wszystkimi wiadomościami z Amerykańskiej telewizji odeszłam od chłopaków i skierowałam się do mojego pokoju. Otworzyłam szybkim ruchem drzwi jak i je zamknęłam. Sięgnęłam do walizki, wyciągnęłam z niej moje ubrania i starannie poukładałam je na półkach.
-Można? - Justin zapukał lekko w drzwi i wychylił zza nich głowę.
-Jasne. - Uśmiechnęłam się szeroko.
-Chciałbym cię o coś zapytać.
-Pytaj. - Uśmiechnęłam się zachęcająco.
-Zanim dojedziemy do Chicago po drodze jest impreza w New Jresey. Pomyślałem, że mogłabyś pójść ze mną. - Podrapał się nerwowo po tyle głowy.
-Będzie mi miło. - Obdarowałam go uśmiechem.
-Na prawdę? - Ukazał rząd swoich równych zębów.
Pokiwałam twierdząco głową szczerząc się do niego.
-W takim razie jutro bądź gotowa na 20.
-Nie ma sprawy. - Zacisnęłam usta w uśmiechu.

New Jersey.
-Jesteś gotowa? - Zapytał Justin zza drzwi.
-Chwila! - Krzyknęłam i po chwili otworzyłam.
Chłopak spojrzał na mnie z opadającą szczęką.
-Aż tak źle? - Skrzywiłam się poprawiając sukienkę.
-Wręcz przeciwnie. Wyglądasz cudownie. - Obleciał mnie wzrokiem i oblizał usta.
Gdy wyszliśmy z autokaru fotoreporterzy zaatakowali nas falą fleszy. Szłam ostrożnie, trzymając Justina pod rękę. Kiedy już weszliśmy do środka, odetchnęłam z ulgą wiedząc, że tutaj nie czeka na nas żaden paparazzi.
-Chodź. - Justin pociągnął mnie za rękę w stronę baru.
Kiedy dotarliśmy do długiej świecącej się lady usiadłam na krzesełku i pomachałam ręką do barmana który zaraz do mnie podszedł.
-Coś podać? - Spytał zarzucając na swój bark białą ścierkę.
-Tequilę. - Kiwnęłam głową.
-To samo. - Uśmiechnął się Justin.
Kiedy barman przyniósł zamówiony przez nas alkohol, wypiłam go szybko zaciskając oczy.
-Ych... Mocne. - Wciągnęłam powietrze do płuc i na chwilę je tam zatrzymałam.
Wypiliśmy z Justinem jeszcze kilka kolejek. W głowie zaczęło mi się już kręcić, ale wiedziałam co się dzieje w okół mnie.
-Może zatańczymy? - Justin zszedł powoli z krzesełka i wyciągnął ku mnie rękę.
-Jasne. - Zeskoczyłam z mojego miejsca siedzenia, złapałam go za rękę i skierowaliśmy się na sam środek parkietu.
Tańczyliśmy tylko ze sobą. Ocieraliśmy się o siebie swoimi ciałami co chwila zbliżając do siebie nasze wargi. Kiedy muzyka zwolniła pociągnęłam Justina do kanapy.
Usiadłam w rogu kanapy, a Justin przysiadł się obok mnie obejmując mnie ramieniem.
-Cieszę się, że jesteś tutaj ze mną. - Uśmiechnął się szeroko i powoli a zarazem niepewnie przybliżając swoje usta do moich.
-Też się cieszę, że jestem tutaj z tobą. - Uśmiechnęłam się lekko patrząc na jego usta, to na oczy.
Bieber bez namysłu lekko i powoli przytknął swoje usta do moich. Poczułam jak przeszedł mnie ciepły, miły dreszcz, serce zaczęło mi walić jak oszalałe a w brzuchu ze swoich " kokonów " narodziło się miliony motyli. Chłopak widząc, że nie protestuję złapał swoimi ustami moją dolną wargę.
W głowie zaczęło mi się kręcić ale nie tylko z powodu alkoholu. Wsunęłam palce w jego włosy delektując się jego pocałunkiem, który przeradzał się w bardziej ' dziki '. Bieber powoli wsunął język do mojej buzi pieszcząc mój koniuszek języka swoim, jednocześnie głaszcząc mnie opuszkami palców po plecach.
Z każdą sekundą czułam, że zakochuję się w nim bardziej i bardziej. Przyłożyłam rękę do jego klatki piersiowej i poczułam jak serce mu bije. Jeszcze chwila i chyba by mu zaraz wyskoczyło. Oderwałam się od niego uśmiechając się szeroko.
-Czemu przerwałaś? - Spojrzał na mnie z wysuniętą wargą do przodu robiąc przy tym minę zbitego szczeniaka.
Nie wiedziałam co mam odpowiedzieć. Zaśmiałam się tylko i położyłam mu głowę na ramieniu jedną ręką trzymając jego dłoń.
-Muszę ci coś powiedzieć. - Stwierdził.
-Tak? - Spojrzałam mu w oczy wyczekując jego wypowiedzi.
____________________________________
starałam się jak najbardziej mogę! ogółem jestem chora, a do tego dzisiaj musiałam się uczyć znienawidzonej przeze mnie fizyki. także nie ma nic genialnego bo teraz po głowie chodzą mi tylko wzory pracy mechanicznej, mocy i te wszystkie jednostki. xd
+ JEŚLI PRZECZYTASZ TO ZOSTAW KOMENTARZ, TAK WIELE DLA MNIE ZNACZY C :

pozdrawiam : youdaone `♥ . .
25.02.2012 o godz. 19:42

Rozdział IX " Noc "

Otworzyłam szeroko oczy i spojrzałam na zegarek. Była 01:50. Za oknem szalała burza a przeraźliwe dźwięki dochodziły do moich uszu. Schowałam się pod kołdrę kuląc się i czekając aż to wszystko minie. Moje oczekiwania nie sprawdziły się. Nasilała się z każdą sekundą. Poczułam jak po moich policzkach zaczęły spływać łzy, a przez moje ciało co chwila przechodził nieprzyjemny dreszcz. Pomyślałam, że najlepszym wyjściem byłoby pójść do Justina, ale nie byłam pewna czy po tej całej sprawie by mnie przyjął do siebie. Czy w ogóle by się obudził. Kiedy znowu usłyszałam grzmot poczułam i jak łóżko się zatrzęsło. Przerażona wybiegłam z pokoju i zapukałam do drzwi obok.
Chłopak otworzył po paru minutach przecierając oczy ale kiedy spojrzał na mnie momentalnie się ożywił.
-Matko, co się stało? - Złapał mnie za ramiona patrząc w moje oczy z których co chwila wypływały łzy.
-Boję się. Proszę, wpuść mnie. - Zatrzęsłam się z kolejnym grzmotem i zaczęłam rzewniej płakać.
-Jasne, wchodź. - Justin objął mnie i posadził na łóżku. - Chcesz się czegoś napić? - Przykucnął przede mną patrząc na mnie zmartwiony.
-Nie. - Pokręciłam głową.
Kiedy zobaczyłam przez odsłonięte okno białą, długą i przerażającą błyskawicę bezwarunkowo przytuliłam się do Justina trzęsąc się ze strachu i czekając aż nadejdzie grzmot.
-Spokojnie. Nic ci się przy mnie nie stanie. - Bieber próbował mnie uspokoić głaszcząc po głowie.
Po chwili wziął mnie na ręce i usiadł na wielkim łóżku opierając się o ścianę i przytulając mnie.
-Przepraszam. - Szepnęłam.
-Za co? - Spojrzał zdziwiony.
-Za to, że przeze mnie się nie wyśpisz na jutro. - Usłyszałam tym razem tak przerażający grzmot, że wszystko co szklane zaczęło się trząść. - Błagam, nie zostawiaj mnie teraz. - Przytuliłam się do niego mocniej.
-Nigdy cię nie zostawię. - Justin musnął czubek mojej głowy i przycisnął lekko do siebie.
W jego objęciach czułam się tak bezpiecznie. Wiedziałam, że mnie teraz nie zostawi. Ufałam mu. Kiedy grzmoty zaczęły cichnąć powoli zaczęłam zasypiać, kiedy już na dobre odpłynęłam.

Obudził mnie rano dźwięk budzika. Spojrzałam na zegarek. Za pół godziny wyjeżdżamy - powiedziałam w myśli i przeciągnęłam się. Nagle dotknęłam czegoś obok mnie. Było to jakieś ciało. Odwróciłam powoli wzrok i ujrzałam Justina. Chłopak patrzył na mnie z niepewnym uśmiechem na twarzy.
-Przepraszam, że zawracałam głowę. - Uśmiechnęłam się speszona.
Bieber zerwał się z łóżka łapiąc mnie za nadgarstek.
- Nie zawracałaś mi głowy. Cieszę się, że mogłem w jakiś sposób pomóc. - Uśmiechnął się lekko.
-Dziękuję za pomoc w takim razie. - Musnęłam jego policzek i wybiegłam do mojego pokoju.
Tagi: " Noc "
24.02.2012 o godz. 23:23

Rozdział VIII " Trasa "

Tydzień później. . .
-Dziękuję wam, jesteście cudowni! - Krzyknął Justin schodząc powoli ze sceny.
Kiedy już znalazł się za kulisami, okrążyło go parę osób zdejmując mu nie potrzebne już rzeczy. Gdy już był oswobodzony z kabelków podszedł do mnie i mocno mnie przytulił.
-Byłaś niesamowita. - Uśmiechnął się szeroko.
-Ty również. - Odwzajemniłam uścisk.
-Teraz pora na fanki z wejściówką V.I.P. - Krzyknął Scooter.
Justin wypuścił głośno powietrze i przeczesał ręką swoje włosy.
-Wpuszczaj. - Uśmiechnął się lekko.
Podeszłam powoli do drzwi, uchyliłam je i spojrzałam na fanki znajdujące się za nimi. Nie było ich około setki tak jak sobie to wyobrażałam. Było ich ponad tysiąc! Poddenerwowana wyszłam i zamknęłam ostrożnie drzwi.
-Cześć! - Krzyknęłam składając nerwowo swoje ręce. - Jestem Vanielle.
-Vanielle! - Krzyknęły jakieś dziewczyny i podbiegły do mnie. - Jesteśmy twoimi wielkimi fankami. - Powiedziały równocześnie.
-Dasz mi autograf? - Poprosiła czarnowłosa dziewczyna.
-J... Jasne. - Uśmiechnęłam się niepewnie.
-Ja chcę jeszcze zdjęcie! - Krzyknęła niższa brunetka.
-No... okej. - Uśmiechnęłam się unosząc brwi do góry.
Zaraz przy mnie znalazły się cztery dziewczyny. Objęłam je ramionami i uśmiechnęłam się do aparatu który trzymała starsza pani.
-Gotowe. - Uśmiechnęła się kobieta i schowała aparat do torebki.
-Jak macie na imię? - Spytałam.
Dziewczęta wymieniły swoje imiona, a ja wypisałam dla nich autografy.
-Dziękujemy. - Powiedziały szczerząc swoje zęby.
-Nie ma za co. - Pomachałam im i spojrzałam na pierwsze dziewczęta czekające na Justina.
Wpuszczałam po kolei grupki młodych jak i zarówno starszych dziewczyn. Przy okazji rozdałam jeszcze kilka autografów. Byłam wniebowzięta faktem iż mam już pierwszych fanów. Kiedy już ostatnie osoby wyszły z pomieszczenia z wielkimi uśmiechami na twarzach, ja zajrzałam do środka patrząc na Biebera siedzącego na krzesełku.
-Dobrze się czujesz? - Zaśmiałam się.
-Mniej więcej. - Skrzywił się lekko pokręcając głową.
-Jutro jedziemy do Chicago. Musisz się położyć. - Podniosłam go z krzesła i skierowaliśmy się ku wyjściu z pomieszczenia.
Kiedy wyszliśmy z budynku fotoreporterzy byli już obok nas. Wsiedliśmy do samochodu menagera Justina i ruszyliśmy. Gdy dotarliśmy na miejsce, wyciągnęłam Biebera z auta.
-Justin, pamiętaj. Żadnych imprez. Masz jutro być pełen energii. - Kiwnął palcem Scoot i odjechał.
-I tak nie dam rady pójść na żadną imprezę. - Ziewnął Justin.
Zaśmiałam się kręcąc głową. Gdy dotarliśmy już do windy wcisnęłam guzik i ruszyliśmy na górę. Kiedy winda zatrzymała się wyszliśmy z niej powolnym krokiem kierując się w stronę naszych pokoi.
-Do zobaczenia jutro rano. - Uśmiechnęłam się.
-Na razie. - Uśmiechnął się lekko przyglądając się mi i przygryzając dolną wargę.
Nie zważając na niego włożyłam kartę i pchnęłam drzwi aby dostać się do pomieszczenia.
-Vanielle!
-Tak? - Spojrzałam na niego przytrzymując drzwi.
Chłopak rozejrzał się nerwowo po korytarzu i powoli, subtelnie musnął moje wargi.
Stanęłam jak osłupiała. Nie mogłam nic z siebie wydusić. Patrzyłam na niego z lekko zmarszczonym czołem.
-Dzisiaj 24 luty. - Stwierdził.
Nie odezwałam się.
-Dzień niespodziewanego pocałunku. - Uśmiechnął się lekko.
-Masz racje. Był niespodziewany. - Wzięłam głęboki wdech.
-Przepraszam. - Mruknął.
-Nie ma sprawy. - Uśmiechnęłam się szeroko.
-To do jutra. - Ruszył w stronę drzwi.
Nie odpowiedziałam nic. Zamknęłam delikatnie drzwi i osunęłam się na podłogę. Byłam wykończona a zarazem zaskoczona. W sumie pierwszy raz słyszę o takim wydarzeniu, ale nie będę się tym za bardzo krępować.
Wstałam powoli spod drzwi i powlokłam się do łazienki wziąć szybki prysznic. Po umyciu się ubrałam się w szeroką bluzkę, krótkie spodenki i położyłam się spać.
_________________________________
stralam sie starac zeby wyszlo dobrze, i mam nadzieje ze jest dobrze. : d
jak sie podoba to zostaw komentarz ; p

pozdrawiam : youdaone < 3

Tagi: " Trasa "
24.02.2012 o godz. 21:19

Rozdział VII " Impreza 3 "

Kiedy wyszłam z łazienki, skierowałam się na salę.
Rozejrzałam się po wszystkich zgromadzonych. Przy barze zauważyłam Justina pijącego zapewne jakiś alkohol. Podeszłam do niego szybkim krokiem i usiadłam na krzesełku obok.
-Co ty ze sobą robisz? - Wzięłam od niego szklankę i odstawiłam na ladę.
-To już nie ma sensu. - Sięgnął ręką po szklankę.
-Co nie ma sensu? - Spojrzałam odsuwając szklankę dalej.
-Z Seleną. I tak nam się dobrze nie układało. Ciągle te trasy. - Skrzywił się. - Zraniła mnie. Muszę się na niej odegrać! - Bieber walnął pięścią o ladę prostując się i patrząc na mnie pożądanym wzrokiem.
-Na mnie nie licz! - Zaśmiałam się.
-Nie zrobisz tego dla swojego szefa? - Spojrzał.
-Nie. - Wytknęłam język w jego stronę. - Zemszczeniem się na niej nic ci nie da. - Wzruszyłam ramionami.
-W sumie racja. - Kiwnął głową. - Ale chociaż możemy stąd wyjść? - Popatrzył na mnie maślanymi oczami.
-No dobrze. - Wstałam powoli z krzesła kierując się w stronę wyjścia.
Co chwila spoglądałam na imprezowiczów żegnających się ze mną. Kiedy już znaleźliśmy się na dworze, chorda paparazzich zaczęła robić nam zdjęcia. Zasłoniłam się ręką i zaczęłam kierować się w stronę auta. Gdy już znaleźliśmy się w środku tym razem czułam się bardziej wyluzowana. Rozłożyłam się zmęczona spoglądając na dach samochodu.
-Gdzie chcesz teraz jechać? - Spojrzał na mnie Justin przysiadając się obok.
-Do domu. - Wypuściłam głośno powietrze.
-A ja chciałem ci jeszcze coś pokazać. - Uśmiechnął się blado.
-Czy to będzie coś męczącego?
-Nie. - Wyszczerzył swoje równe zęby w serdecznym uśmiechu.
-No dobrze. - Wzięłam głęboki wdech i przeciągnęłam się.
Jechaliśmy niecałe 20 minut. Kiedy zatrzymaliśmy się Justin otworzył mi drzwi, a ja powoli wysiadłam za nim. Rozejrzałam się po miejscu w którym się zatrzymaliśmy i zaciągnęłam się dużą dawką powietrza.
Byliśmy na plaży. Niebo było bezchmurne co sprawiało, że księżyc razem z gwiazdami odbijały się od tafli wody, piasek był dosłownie biały, woda natomiast czarna, co sprawiało, że to wszystko wyglądało jak w jakiejś baśni. Byłam zachwycona tym widokiem, wprost nie mogłam nacieszyć oczu. Przyglądałam się zachwycona temu wszystkiemu uśmiechając się lekko.
-Ładnie tu, prawda? - Odezwał się Justin.
-Prwada. - Westchnęłam.
-Zawsze tu przychodziłem z tatą. - Zacisnął usta. - Teraz już praktycznie nie ma dla mnie czasu. - Oparł się nonszalancko o maskę limuzyny.
-Też nie miałam takiego świetnego dzieciństwa. - Wzruszyłam ramionami.
Justin spojrzał na mnie pytającym wzrokiem.
-Nie chcę o tym mówić. Przynajmniej teraz. - Skrzywiłam się lekko.
-No dobrze. - Uśmiechnął się. - To idziemy? - Justin wyciągnął ku mnie rękę.
-Oczywiście. - Uśmiechnęłam się szeroko i wolnym niepewnym ruchem złapałam go za rękę.
Szliśmy kawałek drogi w milczeniu, kiedy nagle Justin rozluźnił uścisk.
-Idziemy popływać? - Chłopak poruszał brwiami uśmiechając się szeroko.
-O nie! - Zrobiłam kilka kroków w tył. - Ja nie umiem pływać. - Zaśmiałam się.
-Nie pierdziel, tylko chodź! - Justin zdjął powolnym ruchem koszulkę i rzucił ją na piasek.
______________________________
Kurczeee. . .
Wczoraj rozdzial podobalby mi sie gdyby nie moj kochany tatus ktory w momencie kiedy mialam dodawac rozdzial wylaczyl mi komputer. -.- Swoja pamiecia siegnelam do wczorajszej nocy i udalo mi sie przypomniec kawalek rozdzialu. : D ogolem wczorajszy rozdzial byl kierowany zloscia. czemu? pewien przemek p. powiedzial ze jak nie chce z nim chodzic to jestem szmata. o.O osobiscie uwazam, ze swiat schodzi na psy. . .

no i jesli jestes juz tutaj to wez zostaw komentarz. wiem, ze nie trzeba sie wysilac. takie male a cieszy dupsko jak nic! xd
dobra, dobra. koncze bo zaraz musze uciekac na rehabilitacje. : /

pozdrawiam : youdaone ' ; ***.
23.02.2012 o godz. 15:25

Rozdział VI " Impreza 2 "

Zamknęłam oczy na sekundę i zaczęłam wczuwać się w beat. W końcu zaczęłam Shufflować. Wszyscy naokoło zaczęli klaskać co podniosło mnie na duchu i zaczęłam pocierać nogami o podłogę coraz odważniej. Natalia Kills przyglądała mi się z uśmiechem na twarzy. Reszta ludzi naokoło również miała podobne wyrazy twarzy. Tancerze LMFAO tańczyli przede mną pokazując co umieją, a Redfoo zaszedł mnie od tyłu i zaczął śpiewać do ucha:
" I’m gonna get you wet
I’m gonna make you sweat
A night you won't forget "
Zaśmiałam się kiwając przecząco głową, odepchnęłam go ręką i zaczęłam dalej tańczyć. Kiedy już miałam dosyć samego Shufflowania przeszłam do konkretów i pokazałam całą siebie, na co wszyscy zebrani zaczęli krzyczeć, klaskać, gwizdać i piszczeć. Z bananem na twarzy skończyłam swój występ. Podziękowałam wszystkim kłaniając się na wszystkie strony, i przybijając wszystkim tancerzom ' żółwika '.
Zdyszana odebrałam od Seleny torebkę, którą trzymała.
-Dziewczyno. - Otworzyła szeroko oczy. - Jesteś niesamowita, musisz wystąpić w moim teledysku. - Klasnęła w ręce.
-Cześć Vanielle. Jestem Beyonce Knowles. - Kobieta wyciągnęła ku mnie rękę.
-Wiem. - Uścisnęłam jej dłoń i uśmiechnęłam się serdecznie.
-Mam dla ciebie propozycję. - Pokazała rząd swoich równych zębów i pociągnęła mnie za rękę z stronę baru. -Słonko, wiem że dopiero zaczynasz wielką karierę, ale chciałabym żebyś wystąpiła w moim nowym teledysku " Run The World ". - Usiadła wygodnie na krzesełku i machnęła ręką do barmana.
-Już mam jedną propozycję. - Skrzywiłam się lekko.
-Ehm... Najwyżej byśmy przełożyły termin. - Uśmiechnęła się do mnie.
-Mam teraz trasę z Justinem. - Pokręciłam głową. - Przepraszam, może kiedy indziej. - Wymusiłam uśmiech i powoli odeszłam od baru.
Sama nie mogłam uwierzyć, że odmówiłam Beyonce. Jestem nienormalna. Olka z Wiktorią by mnie zabiły, dosłownie... Po chwili usiadłam na czerwonej kanapie i upiłam łyk szampana który przyniósł mi kelner.
-I jak się czuje nowa gwiazda? - Bieber zaśmiał się siadając przy mnie.
-Nie źle. - Wzruszyłam ramionami.
-Mam nadzieję, że podoba ci się impreza. - Justin spojrzał nagle w jakiś punkt. - Muszę cię na chwilę przeprosić. - Zmrużył oczy w stronę ciemniejszej strony i odszedł ode mnie.
-Ta, nie ma sprawy. - Uśmiechnęłam się.
Kiedy Justin odszedł ode mnie, zaraz przy mnie znalazła się Kristen Stewart.
-Cześć Vanielle. - Uśmiechnęła się szeroko siadając przy mnie.
-Cześć. - Spojrzałam na nią i z powrotem wgapiłam się w kieliszek.
-Podoba ci się tutaj? - Rozejrzała się po pomieszczeniu i popatrzyła na mnie.
-Miła atmosfera. - Stwierdziłam pocierając rękami o moje uda.
-Ty dziwko! - Krzyknął Justin wybiegając z jednego z korytarzy.
Wstałam bezwarunkowo i spojrzałam na Selenę, która nerwowo zapinała swoją sukienkę.
-J... Ja nie chciałam. - Dziewczyna ocierała co chwilę strumienie łez.
Na sali zrobiło się cicho, każdy przyglądał się tej sytuacji i uważnie słuchał każdego słowa wypowiedzianego przez parę.
Podbiegłam szybko do nich a Selena przytuliła się do mnie mocno.
-Vanielle, ja na prawdę nie chciałam. - Zaczęła szlochać w moje ramię co chwila pociągając nosem.
-Ale o co tu chodzi? - Spojrzałam na Justina ze ściągniętymi brwiami.
-Prawie się przespała z Brunonem Marsem! - Krzyknął wymachując rękami.
Każdy na parkiecie i przy barze wzięli głęboki wdech i spojrzeli na Selenę tulącą się do mnie, a ona zaczęła jeszcze rzewniej płakać. Chciałam ją od siebie odepchnąć, ale jakoś nie miałam serca. Zaprowadziłam ją do toalety i papierowym ręcznikiem zaczęłam jej zmazywać rozmazany makijaż.
-Opowiesz mi o tym? - Spojrzałam na nią wycierając jej twarz.
-Wygadasz mu. - Stwierdziła i wysmarkała się w ręcznik.
-Obiecuję, że nie. - Przyłożyłam jedną rękę do serca a drugą uniosłam ku górze.
Chwilę się zawahała ale zebrała się na odwagę i zaczęła mówić.
-Siedzieliśmy przy barze. Powiedział, że wyglądam bardzo seksownie, i że ma na mnie ochotę. - Otarła łzę z policzka. - Na początku mu nie ulegałam, ale potem już nie miałam nad sobą kontroli. Zaciągnął mnie w ciemniejszy kąt i zaczął mnie namiętnie całować.
-Chciałaś tego? - Spojrzałam.
-Mniej więcej. Ale on całował inaczej niż Justin. Justin całuje z miłością, pożądaniem. A Bruno tak jakoś inaczej z czymś czego mi brakuje. - Zmarszczyła nos.
-Ale to i tak jednak zdrada. - Skrzywiłam się.
-Tylko nie wygadaj mu o tym co ci powiedziałam. - Poprosiła.
-Obiecałam przecież, tak? - Uśmiechnęłam się blado wycierając jej kolejne smugi tuszu do rzęs.
-Jesteś najlepsza, dziękuję. - Selena musnęła mój policzek i przytuliła mnie mocno.
-Dzięki za miłe słowa. - Poklepałam ją po plecach.
___________________________________
Wiem, że nudny. -.-
Kiedy wena jest potrzebna to jej nie ma. W szkole to dopiero mam tyle pomysłów na pisanie, że mogłabym napisać 20 rozdziałów w jednym dniu. Ale niestety, życie bywa okrutne i zapominam 3/4 tego wszystkiego i wychodzą rozdziały jak wychodzą. : /
Mam nadzieję, że się podobają i zapraszam do komentowania C :

pozdrawiam : youdaone ♥
19.02.2012 o godz. 21:26

Rozdział V " Impreza "

Stałam poddenerwowana na środku pokoju czekając na Justina. Ręce zaczęły mi się już dawno pocić. Czas dłużył się i dłużył, co w sumie było mi na rękę. Nigdy jeszcze nie byłam tak zdenerwowana. Nawet nie wiem czy ubrałam się stosownie na taką okazję. Kiedy na zegarku wybiła 19 zamknęłam oczy i czekałam na dzwonek do drzwi. Kiedy do moich uszu dobiegł ten dźwięk bezwarunkowo zaczęłam szybciej oddychać.
-Van! - Krzyknęła z dołu ciocia. - Justin już jest.
Przełknęłam głośno ślinę i powolnym niezdarnym krokiem zeszłam po schodach.
Justin patrząc na mnie uśmiechnął się i kiwnął głową w stronę wyjścia.
-Baw się dobrze. - Ciocia pocałowała mnie w czoło.
-Dzięki. - Powiedziałam drżącym głosem.
W limuzynie siedziałam sztywno, w przeciwieństwie do Justina. On na przeciwko mnie był rozłożony na całym fotelu pokrytym czarną, skórzaną tapicerką. Kiedy się zatrzymaliśmy.
-Czemu stoimy przed hotelem? - Spytałam zdziwiona.
-Zaraz tu przyjdzie Selena. - Justin uśmiechnął się szeroko wychodząc z limuzyny.
Przełknęłam głośno ślinę. A Justin spojrzał na mnie śmiejąc się.
-Nie martw się, Selena od dwóch dni nawija jak bardzo chce cię poznać. - Zaśmiał się co mnie w sumie podniosło na duchu.
Widać nie była aż taka zła.
Kiedy Justin wyszedł z limuzyny pociągnął mnie lekko za nadgarstek żebym i ja wyszła. Posłusznie wygramoliłam się z auta. Na około było tyle fotoreporterów. Nie widziałam nic oprócz fleszy. Zmrużyłam oczy i zobaczyłam ją. Czyli jednak nie jestem ubrana tak jak powinnam być. Selena wyglądała cudownie. Miała czarną długą suknię z wyciętymi bokami i wyprostowane włosy z przedziałkiem na środku. Podeszła pewnym krokiem do Justina i musnęła subtelnie jego usta po czym spojrzała na mnie.
-Cześć, ty jesteś zapewne ta sławna Vanielle? - Selena uśmiechnęła się szeroko wyciągając ku mnie rękę.
-Nie no sławna nie jestem. - Zaśmiałam się i uścisnęłam jej rękę.
-Już ją lubię. - Selena zaśmiała się i przytuliła mnie przyjaźnie.
Odwzajemniłam uśmiech i wsiadłam do samochodu a zaraz potem wsiadła najbardziej popularna para świata. Siedli na przeciwko mnie. Widać, że dobrze im się układało. Co chwilę popijali Whiskey, w co praktycznie nie mogłam uwierzyć. Selena piła alkohol?!
-Słonko, rozluźnij się. - Dziewczyna przysiadła się obok mnie i wcisnęła mi do ręki szklankę z Whiskey.
-Nie dzięki. - Oddałam jej szklankę. - Wolę być jak na razie trzeźwa.
Justin i Selena wybuchnęli śmiechem.
-Przecież to ci nie zaszkodzi. - Zaśmiał się Justin.
Spojrzałam niechętnie na płyn w szklance i łyknęłam go zaciskając oczy.
- Teraz już nie będziesz taka spięta. - Uśmiechnęła się Sel.
W sumie to pomogło mi się trochę rozluźnić. Ale nie do końca. Nadal byłam spięta przed spotkaniem z gwiazdami. Kiedy już dojechaliśmy Justin z Seleną wyszli pierwsi a ja za nimi. Kiedy ja się pokazałam piski fanek i krzyki fanów trochę ucichły, flesze zbladły ale zaraz znowu nabrały na sile. Większej niż kiedy JB i Sel wyszli z auta. Szłam po czerwonym dywanie oślepiona fleszami. Selena wzięła mnie pod rękę prowadząc w stronę wejścia.
-Dziękuję. - Szepnęłam.
-Nie ma za co. Pierwszy raz też był dla mnie trudny.
W środku pomieszczenia było tyle gwiazd. Ni mogłam uwierzyć, że się tu znajduję.
-Siema! - Justin krzyknął do kogoś i machnął ręką.
Zaraz przy nas znalazł się Usher, i przywitał się z Justinem i Seleną.
-A to kto? - Spojrzał z uśmiechem na mnie.
-To jest Vanielle, moja nowa tancerka. - Justin z dumą wskazał na mnie.
-Miło mi cię poznać. - Mężczyzna uścisnął moją rękę.
Zaraz obok nas znaleźli się chłopaki z LMFAO.
-Siema stary! - Krzyknęli nawzajem klepiąc go po ramieniu, i całując Selenę po rękach.
-A co to za ślicznotka? - Redfoo spojrzał na mnie przeczesując ręką swoje afro.
-Vanielle, moja nowa tancerka. - Uśmiechnął się Justin.
-Dam sobie rękę uciąć, że naszym tancerzom nie dorównasz. Przynajmniej w szufflowaniu. - Zaśmiał się SkyBlu.
-Założymy się? - Złożyłam ręce na piersi.
Oboje unieśli wysoko brwi i weszli w tłum. Nagle ludzie się rozstąpili na boki i na środku ukazali mi się chłopaki z mikrofonami i zaczęli śpiewać Champagne Showers.
-To jest nowa tancerka Biebera! - Powiedział SkyBlu do mikrofonu.
-Chcemy sprawdzić czy na serio jest taka dobra. - Zaśmiał się Redfoo.
Podałam moją torbę Selenie i weszłam pewnym krokiem między tłum gwiazd.
_______________________________________
Dzisiaj dodałam już 2 rozdziały. Mam nadzieję, że się podobają. ^.^
Jutro jak będę miała czas dodam kolejną część imprezy. A teraz dobranoc i słodkich snów. C ;

pozdrawiam : youdaone ` : *** .
Tagi: " Impreza "
18.02.2012 o godz. 22:56

Rozdział IV " Zgadzam się "

-Nie jestem pewna. - Pokręciłam głową. - W ogóle skąd ci to przyszło do głowy? - Spojrzałam na niego. - Znamy się dopiero zaledwie pół godziny a ty chcesz żebym tak po prostu dołączyła do twojego zespołu?
-Tak - Stwierdził. - Powinnaś się cieszyć, nie?
-Justin. Cieszę się. - Kiwnęłam głową. - Ale muszę się zastanowić.
-Za pięć dni wyjeżdżam w trasę. Chcę żebyś ze mną pojechała. - Uśmiechnął się szeroko.
Spojrzałam na niego z wytrzeszczonymi oczami.
-Ale ja będę tam jedyną dziewczyną. - Przeczesałam nerwowo grzywkę.
-Nie do końca... Selena będzie mi towarzyszyła od Nowego Yorku. - Uśmiechnął się.
-Aha, czyli ja będę musiała stanowić jedyną dziewczynę do Nowego Yorku?
-Dokładnie. Ale nie bój się. Przecież nikt cię nie zgwałci. - Zaśmiał się.
-Mam nadzieję. - Wypuściłam głośno powietrze.
Justin zachichotał po czym zamilkł. Cisza była denerwująca. Coraz bardziej czułam się niepewnie i wiedziałam, że każdy mi się przygląda. Nie wiedziałam co powiedzieć. Oddychałam coraz głośniej czując, że powoli zaczynam się pocić. W sumie to moja jedyna szansa, chociaż jeszcze nie zwiedziłam LA. Ale teraz właśnie jest ten moment który pozwoli mi zwiedzić nie tylko LA ale i cały świat. Przez sekundę przeanalizowałam wszystko i wstałam szybko odpychając krzesło do tyłu.
-Dobra. Zgadzam się. - Zaciągnęłam się dużą ilością powietrza po czym je wypuściłam.
Wszyscy w jadalni uśmiechnęli się szeroko.
-Dziękuję. - Justin podszedł do mnie przytulając mnie przyjaźnie z wielkim uśmiechem na twarzy.
-Nie ma za co. - Wyszczerzyłam zęby speszona całą sytuacją.
-Pojutrze jest impreza dla celebrytów. Pójdziesz ze mną. - Justin zacisnął usta uśmiechając się.
W tym momencie przestałam oddychać. Wytrzeszczyłam oczy próbując wydusić chociaż jedno słowo.
-Muszę powiedzieć światu, że mam nową tancerkę. - Wzruszył ramionami.
-Ś... Światu? - Przełknęłam głośno ślinę.
-No tak. - Spojrzał na mnie ściągając brwi. - Ale dzięki, że się zgodziłaś. Będę po ciebie o 19. - Uśmiechnął się.
-Ale muszę iść? - Przygryzłam całkowicie dolną wargę.
-Musisz. - Uśmiechnął się. - Do zobaczenia. - Wyszedł powolnym krokiem z domu zamykając delikatnym ruchem drzwi.
Wszyscy domownicy patrzyli się na mnie z różnymi wyrazami twarzy których nie mogłam zrozumieć.
-Ym... To ja idę na górę. - Uśmiechnęłam się szeroko i czmychnęłam do swojego pokoju zamykając ostrożnie drzwi. - Będę nową gwiazdą? - Spytałam sama siebie nie mogąc pojąć jak szybko zmieniło się moje życie. Za dwa dni będę opisywana w kolorowych czasopismach. Będę miała przeprowadzane wywiady do programów telewizyjnych. Będą prosić mnie o autografy, będą chcieli mieć ze mną zdjęcia! A ja jestem taka nie fotogeniczna. Musiałam się położyć, co też zrobiłam. Rzuciłam się na łóżko przetwarzając sobie cały dzień. .
_____________________________
No i koniec nastał. : ]
Wiem, jeszcze nie ma takiej akcji jaką chcielibyście mieć. Teraz ogółem nie mam weny [ nigdy nie mam wystarczającej weny ]. Przyjaciółka miała operację. Miała zrost jelita ze ścianką. Podobno to coś poważnego. Ale ważne, że jej się polepsza. ^ __ ^

Dziękuję bardzo za komentarze, bardzo wspierają mnie w pisaniu nast. rozdziałów. : D

pozdrawiam : youdaone : ****
18.02.2012 o godz. 18:00

Rozdział III " Pierwsze spotkanie "

Rano obudziły mnie nieprzyjemne promienie słońca padające mi na twarz. Wstałam niechętnie podchodząc do wielkiego okna w moim pokoju.
-A więc to jednak nie był sen. - Westchnęłam przeciągając się.
Po nacieszeniu się okolicą skierowałam się do łazienki i spojrzałam w lustro.
-Matko! - Krzyknęłam. - Jak ja wyglądam! - Szybkim ruchem odkręciłam ciepłą wodę i wskoczyłam do wanny zanurzając się po szyję w wodzie.
Po myciu, zrobiłam lekki makijaż, umyłam starannie włosy i ubrałam się ( http://www.photoblog.pl/xzestawyxubranx/105651675/52.html w to ). Kiedy byłam już gotowa zeszłam na dół, przywitałam się ze wszystkimi i wyszłam na podwórze. Słońce nieprzyjemnie raziło mnie w oczy, a przed bramą stał samochód. Zmrużyłam oczy, żeby przyjrzeć się dokładniej osobom i nagle na moich oczach ukazał się Justin Bieber. Natychmiast odwróciłam wzrok spoglądając na kwiaty rosnące przy willi cioci. Czułam, że mi się przygląda, nie wiedziałam jak mam się zachować przy światowej sławie. Jednak postawiłam na " normalność ". Odwróciłam wzrok, i skierowałam się po poranną gazetę, która leżała dosłownie metr od bramy gdzie stał Justin. Szłam powolnym niezdarnym krokiem, chowając ręce do kieszeni. Kiedy już byłam przy bramie nieśmiało schyliłam się po gazetę unosząc ją.
-Cześć. - Odezwał się chłopak szczerząc swoje zęby.
Podniosłam wzrok na niego i niepewnie się uśmiechnęłam.
-Hej.
-Mieszkasz tu? - Justin wskazał brodą na willę stojącą za moimi plecami.
-Od wczoraj. - Wzruszyłam ramionami.
-Gdzie mieszkałaś? - Spytał szybko i niepewnie.
-W Polsce.
Justin uniósł brwi kiwając twierdząco głową.
-To daleko. - Stwierdził wypuszczając głośno powietrze.
-Tak wiem. - Kiwnęłam głową. - Przepraszam, ale muszę lecieć. - Wskazałam ręką na dom i ruszyłam wolnym krokiem żeby się nie potknąć.
W samej wymianie zdań było słychać, że rozmowa nam się nie kleiła. Zawsze miałam tematy do rozmów, nigdy nie przynudzałam, ale jakoś teraz... Być może nie chciałam palnąć czegoś przy tak wielkiej gwieździe. W sumie dziwię się, że się do mnie odezwał.
Kiedy przekroczyłam próg domu usłyszałam w radiu piosenkę Beyonce " Why Don't You Love Me " Leciał właśnie początek. Te rytmy... Przypomniały mi Breaka. Wyniosłam szybko radio na podwórze, postawiłam na drugim schodku i lekko przekręciłam kółko żeby muzyka leciała głośniej. Zamknęłam oczy, i stanęłam poruszając rękami dla rozluźnienia. Wzięłam głęboki wdech, otworzyłam oczy i zaczęłam tańczyć. Tańczyłam zgodnie z rytmem w muzyce, zaczęłam powoli łączyć Hip-Hop z Break'iem. Na koniec rozjechałam swoje nogi w celu zrobienia męskiego szpagatu i uśmiechnęłam się do siebie kładąc się na plecach.
Nagle usłyszałam klaskanie jednej osoby zza bramy. Odwróciłam wzrok i ujrzałam Biebera.
-Ładnie! - Krzyknął uśmiechając się szeroko.
-Dzięki. - Krzyknęłam odwzajemniając uśmiech.
-Mogę wejść? - Spojrzał kładąc rękę na furtce.
-Jasne. - Kiwnęłam głową zapraszając go do środka machnięciem dłoni.
Justin niepewnie wszedł powoli zbliżając się do mnie. Kiedy był już dość blisko mnie usiadł na trawie rozkraczając nogi.
Chwilę siedzieliśmy w milczeniu ale Justin zabrał zaraz głos.
-To było świetne. - Wyszczerzył swoje białe zęby w serdecznym uśmiechu.
-Aj tam. Nic takiego. - Odgarnęłam kosmyk włosów spadających mi na czoło.
-Nawet moi tancerze nie są tak dobrzy jak ty. - Wskazał ręką na mnie.
-Tak tylko mówisz. - Prychnęłam.
-Przysięgam. - Justin uniósł jedną rękę do góry a drugą przyłożył sobie do serca.
-Powiedzmy, że uwierzyłam. - Zaśmiałam się.
-A co byś powiedziała na to żeby tańczyć u mnie w zespole? - Poruszał zabawnie brwiami na co ja zaśmiałam się cicho pod nosem patrząc w ziemię i zakrywając twarz ręką.
-Nie dzięki. - Zacisnęłam usta żeby nie było widać, że się z niego śmieję.
-Co cię we mnie robawiło? - Spojrzał na mnie uśmiechając się niepewnie.
-Nie nic. - Pokręciłam przecząco głową chichocząc.
-Powiedzmy, że uwierzyłem. - Zacytował mnie.
Uśmiechnęłam się szeroko patrząc w jego brązowe tęczówki.
Zaczęłam go powoli lubić. Widać że starał się być normalnym chłopakiem, który chce mieć normalnych znajomych.
-Vanielle! - Krzyknęła ciocia wyglądając zza drzwi.
-Tak? - Spojrzałam na ciocię wstając powoli z trawy.
-Chcesz z nami jechać do miasta? - Ciocia skierowała się w moją stronę.
Spojrzałam na Justina oczekując jego reakcji. Nie okazywał żadnych uczuć. Widocznie było mu wszystko jedno.
Kiedy ciocia była już wystarczająco blisko, żeby zobaczyć kto stoi przy mnie powiedziała.
-O Jezusie. - Spojrzała na chłopaka stojącego obok mnie i zaczęła otrzepywać swoje spodnie i bluzkę. - Jak miło gościć taką wielką gwiazdę w naszych skromnych progach. - Ciocia wyciągnęła ku niemu rękę w celu przywitania się.
-Dziękuję. - Justin skinął głową ściskając dłoń cioci.
-Nie mówiłaś, że znasz takie osobistości. - Spojrzała na mnie lekko szturchając mnie w ramię.
-Dzisiaj się poznaliśmy. - Uśmiechnęłam się speszona zachowaniem cioci.
-Właściwie przed chwilą się dowiedziałem jak ma na imię. - Justin spojrzał na mnie uśmiechając się szeroko.
-Może chciałbyś z nami zjeść śniadanie? - Zaproponowała ciocia z nadzieją w oczach.
-Jasne. - Bieber obdarzył ją szerokim uśmiechem.
Szliśmy za nią krok w krok od czasu do czasu spoglądając na siebie. Kiedy przekroczyliśmy próg domu od razu poczułam piękny zapach przygotowanego śniadania.
-Dzieci chodźcie na śniadanie! - Krzyknęła ciocia wołając pozostałych domowników.
Kiedy wszyscy zobaczyli kto siedzi obok mnie nie mogli na początku w to uwierzyć. Oscar uśmiechnął się szeroko do mnie puszczając mi oczko. Paris natomiast nie wiedziała co ma robić, ale postanowiła szybko zająć miejsce obok niego aby nikt nie mógł siedzieć obok jej idla. Bo z tego co wiedziałam bardzo go lubiła. Ben nie okazywał emocji. Ciocia usadziła go w foteliku dla dzieci i postawiła mu przed nosem jakąś papkę.
Kiedy już wszyscy zjedli śniadanie i odeszli od stołu Justin podziękował cioci za posiłek i zapytał.
-To jak zgadzasz się na moją propozycję? - Spojrzał na mnie Bieber.
-Jaką propozycję? - Wcięła się ciocia.
-Justin zaproponował mi, żebym tańczyła u niego w zespole. - Kiwnęłam głową.
-I ty jeszcze się nie zgodziłaś? - Spojrzała na mnie ciocia wytrzeszczając oczy.
-Myślałam, że on nie mówi serio. - Spojrzałam na pusty talerz który zabrała mi ciocia.
-To odpowiesz? - Justin uniósł brwi z zaciekawieniem.
-Ja... Musze się jeszcze zastanowić. - Westchnęłam.
-Chcę teraz znać odpowiedź. - Chłopak zacisnął zęby patrząc mi w oczy.
-No...
___________________________
Uff.. Udało się! : D
Mam nadzieję, że się spodoba i zapraszam do komentowania C :

pozdrawiam : youdaone ; *
11.02.2012 o godz. 18:01

Rozdział II " Pierwsze chwile w LA "

Kiedy wzięłam swoją walizkę zaczęłam się rozglądać za ciocią. Umówiłyśmy się, że ciocia Wanda będzie miała kartkę z napisem „ WITAMY W LOS ANGELES VANIELLE”. Błądziłam wzrokiem po wszystkich osobach. Każdy miał inną kartkę. Niektóre były kolorowe, niektóre białe. Kiedy wypatrzyłam napis „ WITAMY „ przeczytałam dalej i uśmiechnęłam się szeroko.
-Ciocia! – Krzyknęłam rzucając walizki i pobiegłam tuląc się do niej.
-Cześć kochanie. – Ciocia pocałowała mnie w czoło po czym sięgnęła po jedną z moich walizek i ruszyłyśmy do samochodu wujka.
Samochód? Tego samochodem się nie dało nazwać. To było cudo wszech czasów. Takiego auta na żywe oczy nigdy nie widziałam. Nie znałam marki tego samochodu, ogółem nie znałam się na samochodach.
Nie mogłam wykrztusić ani słowa, ale uważałam, że zachowywanie się normalnie będzie najlepszym wyjściem. Wsiadłam do auta zupełnie na luzie delektując się zapachem w środku.
-Cześć wujku. – Przybiłam mu żółwika wsiadając na tylne siedzenie.
-Cześć mała. – Wyszczerzył swoje równe zęby w przyjacielskim uśmiechu.
Lubiłam wujka Zbyszka. Był wyluzowany i z tego co pamiętam nigdy nie widziałam na jego twarzy najmniejszego grymasu.
-Oscar, Benjamin i Paris czekają na ciebie. – Powiedziała ciocia.
-Świetnie. – Uśmiechnęłam się, założyłam słuchawki i włączyłam muzykę.
Kiedy zatrzymaliśmy się obok domu otworzyłam szeroko oczy i zsunęłam słuchawki na szyję.
-O matko. – Powiedziałam przełykając głośno ślinę. – Jak tu pięknie. – Rozejrzałam się po okolicy.
Parę ludzi przejechało na rowerze patrząc na mnie z dziwnymi minami.
-Spokojnie. Przyzwyczaisz się. – Uśmiechnęła się ciocia.
-Do tych ludzi? – Wskazałam brodą na parę osób skręcających za zakrętem.
-Widzę przyzwyczajona do Polski. – Zaśmiała się kręcąc głową.
Wujek wziął walizki, po które zaraz przyszedł lokaj.
Otworzyłam buzię ze zdziwienia.
-To jest Oliver. Nasz lokaj. Kiedy chcesz możesz go zawołać. – Uśmiechnęła się ciocia patrząc na Olivera.
Mężczyzna ukłonił się i wskazał na wejście.
-Eh, nie trzeba. – Kiwnęłam ręką aby się nie kłaniał. – Jestem Vanille. – Wyciągnęłam rękę aby go przywitać.
-Miło mi panienkę poznać. – Uścisnął moją rękę i nachylił się aby ją pocałować.
-Mnie również miło pana poznać. – Drygnęłam.
-Proszę mi mówić po imieniu. – Uśmiechnął się.
-Dobrze Oliverze. – Wyszczerzyłam swoje zęby. – W takim razie oczekuję tego samego od ciebie.
Mężczyzna uniósł brwi i wziął moje walizki.
Kiedy powoli weszłam na pierwszy stopień do willi wzięłam głęboki wdech.
-Pięknie tu. - Wycedziłam zaciągając się kolejną dawką powietrza.

-Cześć siostra. – Z domu wyszedł Oscar, uśmiechnął się i przytulił mnie do siebie targając mi włosy.
-Cześć brat. – Przewróciłam oczami poprawiając sobie włosy i spojrzałam na niego. – Wyrosłeś. – Uśmiechnęłam się szeroko uderzając go pięścią w brzuch.
Oscar ma dziewiętnaście lat. Po jego wyglądzie było widać, że jest dobrze zbudowany. Jest wysoki i przystojny. Ma brązowe włosy, jak każdy w tej rodzinie. Pomijając Paris.
-Idę pobiegać. – Uśmiechnął się do cioci i nastawił coś w zegarku.
___________________________
Ehm. . weny nie ma. -.- a to dlatego, że moja przyjaciółka Wiktoria wylądowała w szpitalu. : C
przez ten tydzień nie będę miała czasu praktycznie na nic. codziennie rehabilitacja, przy okazji odwiedzanie Wiki, odrabianie lekcji, uczenie się ( bo mamy 4 sprawdziany w tyg. ). będę wykończona - __ -

miejmy nadzieję, że kolejny rozdział się spodoba. wiem, że jeszcze nie ma tu sławnych osobistości, ale niedługo się pojawią, postaram się o to ^.^
no i dziękuję za pierwsze komentarze i pierwszych obserwujących < 3

pozdrawiam : youdaone : *****
10.02.2012 o godz. 18:42

Rozdział 1. " Wyjazd "

Leżąc ostatni raz w moim łóżku przetwarzałam sobie w myślach cały dzień. Lodowisko z dziewczynami. Bilard z chłopakami. Kino z Igorem i innymi. Break z wszystkimi moimi znajomymi. To pożeganie z nimi. Ich smutne twarze, aż do oczu napływają łzy. Postanowiłam o tym nie myśleć, chociaż to było zbyt trudne zadanie.
Odkręciłam się na drugi bok, zamknęłam oczy i odleciałam w krainę snu.

Rano.
Obudził mnie znów budzik. Wstałam szybko i spakowałam wszystkie ubrania, szczoteczkę do zębów, pastę i parę kosmetyków. Do torebki włożyłam szczotkę, gumkę do włosów, tusz do rzęs i drobne pieniądze.

Lotnisko.
-Boję się. – Zadrżałam w objęciach dziewczyn.
-Nie ma czego. – Pocieszyła mnie Wika.
-Jasne. Jakbyście słyszały o jakiejś katastrofie lotniczej to na pewno ja brałam w niej udział. – Kiwnęłam głową.
-Trzymamy cię za słowo. – Zaśmiała się Olka.
-Ta to jak zwykle musi wszystko obrócić w żart. – Uśmiechnęłam się szeroko i musnęłam policzek Oli.
-Samolot z Warszawy do Los Angeles startuje za dziesięć minut. Proszę pasażerów o wejście na pokład. – Zakomenderowała kobieta z mikrofonu.
-Kocham was. – Pocałowałam je w policzek na pożegnanie i pobiegłam w stronę wejścia na lotnisko.
-My też cię kochamy. – Krzyknęły za mną.
Poczułam, że oczy zaczynają mi się szklić. Cały obraz na około zaczął się rozmazywać i mało co widziałam. Podałam grzecznie bilet jakiejś kobiecie… albo mężczyźnie. I pobiegłam do samolotu. Miejsce miałam obok jakiejś dziewczynki. Miała najwyżej dwanaście lat. Jej proste blond włosy idealnie podkreślały jej rysy twarzy. Jej figura była drobna, a na jej twarzyczce nie mogłam odnaleźć uśmiechu. Tego uśmiechu które ma każde dziecko. Uśmiech podekscytowania, radości z powodu lecenia samolotem. Siedziała przy oknie także mogła widzieć cały świat czego mi dane nie było, bo swoją głową nagle zasłoniła okno. Postanowiłam nie dłużyć sobie lotu więc wysłałam SMS’a do Wiki.
` Jak dolecę dam znać. Kocham Was bardzo mocno i tęsknię. ; ** `
Kiedy wcisnęłam przycisk ` Wyślij ` po policzku spłynęła mi łza. Założyłam słuchawki, włączyłam piosenkę PiH’a „ Przyjaciele „ zamknęłam oczy i zasnęłam.
-Przepraszam. – Ktoś mnie szturchnął.
-Co?! Gdzie jestem? – Drygnęłam rozglądając się po samolocie. Nie widziałam tej dziewczynki a przede mną stała stewardessa uśmiechając się dziwnie.
-Proszę pani. Jesteśmy w Los Angeles. Już wylądowaliśmy. – Kiwnęła głową.
-Aha, przepraszam i dziękuję. – Zabrałam torbę odpięłam pospiesznie pasy i wyszłam z samolotu. Tutaj było inaczej niż sobie to wyobrażałam, świeciło słońce, wiatr delikatnie muskał moją skórę, wszyscy byli inni niż w Polsce.
___________________________________
no jeszcze tu nie ma JB.^^
ale w drugim rozdziale na pewno się pojawi. jeszcze nie wiem dokładnie jak się tu operuje tymi różnymi rzeczami. xd
mam nadzieję, że początek się spodobał i zapraszam do komentowania. : ]

pozdrawiam : youdaone < 333333333
Tagi: Wyjazd
09.02.2012 o godz. 18:36

Zacznijmy od... przedstawienia się. ; )

Jestem Vanielle. Tak wiem, imię jest bez sensu. Ale ciocia się uparła i tak musiało być. Szczerze mówiąc nie chcę mieć takiego imienia jak przyprawa czy aromat. Pomijając temat imienia... Mieszkam w Polsce, mam 16 lat i uwielbiam tańczyć BreakDance'a. Moim marzeniem jest się wybić jak Shorty ( moja idolka ). Kiedyś na pewno mi się uda. Jutro jadę do LA na rok odwiedzić moją ciocię ( tak, to ta co mi wymyśliła to imię )i dawno nie widziane rodzeństwo. W sumie przykro mi jest zostawić moje najlepsze przyjaciółki Wiktorię i Olę, wszystkich znajomych z treningów i ze szkoły, ale człowiek chce zobaczyć ten kawałek świata. Jestem ciekawa jak mnie tam przyjmą, czy ludzie są tam mili? Może poznam kogoś sławnego? Albo zostanę zraniona przez kogoś bardzo mi bliskiego? Czy w LA poznam tą właściwą miłość, i czy będę mogła powiedzieć mu szczerze prosto w oczy te dwa słowa i dziewięć liter? Co może się stać z moimi przyjaciółmi? Jeśli chcesz wiedzieć to zapraszam do wysłuchania czy jak wolisz do przeczytania mojej opowieści.
______________________________
jejku tak się stresuję pisząc to wszystko. : /
pierwszy raz udostępniam swoją opowieść, chociaż mam ich dość dużo, a tak dokładniej to dwie. xd
mam nadzieję, że się Wam spodoba i zapraszam do komentowania : D
pozdrawiam. : *
Tagi: Początek.
09.02.2012 o godz. 16:33